Nie sięgać po klasykę kina wojennego pisząc własny cykl w pewnym sensie wojenny, byłoby równoznaczne z odkrywaniem Ameryki.
Tymczasem licząca sobie już dobre pół wieku "Bitwa o Anglię" nadal trzyma bardzo dobrze ( w przeciwieństwie do wielu innych podobnych produkcji ) i gdyby wypuszczono ją do kin nawet dzisiaj potrafiłaby wbijać w fotel lepiej niż popularna obecnie "Dunkierka".
Jeśli ktoś z Was zdążył już zapoznać się z dostępnym fragmentem powieści, musiał/a zatem poznać również i jednego z głównych bohaterów Korsarza - skośnookiego polskiego Tatara, a jednocześnie muzułmanina - Temruka.
Postać ta, wydawałoby się nieco egzotyczna jak na nasze polskie warunki, znakomicie oddaje realia dawnej XVII wiecznej Rzeczpospolitej - czasów do których wszyscy chcą nawiązywać, kraju z którego chwałą i potęgą wszyscy chcą się identyfikować, ale o którego mieszkańcach obecne społeczeństwo nie wie prawie nic.
Obecność Temruka w Korsarzu to właśnie moja próba oddania hołdu tym wszystkim zapomnianym lub ignorowanym grupom etnicznym i religijnym Rzeczpospolitej i ukazania tamtej państwowości a także armii takimi jakimi były, gdyż Polski okresu potopu szwedzkiego, Wazów czy Sobieskiego, zwyczajnie nie można sobie wyobrazić bez Tatarów!
A przecież należy uświadomić sobie że bez nich nie byłoby ani późniejszej formacji ułanów, ani nawet naszej narodowej rogatywki!
Tym razem jednak nie miałem okazji wybrać się tam osobiście, zatem wystarczyć będą nam musiały jedynie wynalezione w sieci zdjęcia lub screeny wyjęte prosto z filmu.
Dzisiejszym bohaterem jest bowiem NEPTUN, najpiękniejsza jednostka interesującego nas typu, a która w razie potrzeby także i potrafi nadal pływać!
Tym razem coś kompletnie niefilmowego, bo któż powiedział, że dobrej ścieżki dźwiękowej nie można znaleźć gdzie indziej?
Ja przynajmniej znalazłem taką lata temu w grze Medieval Total War, przy której przesiedziałem wiele nocy a która zaraziła mnie miłością do czasów średniowiecza, pozwalając przeżywać dzieje dawnych państw w Europie i na Bliskich Wschodzie i kierować zastępami rycerzy, zwykłych chłopów, jak i tych szczególnie osławionych w tym okresie - wojowników wiary.
Chyba nic bowiem nie pobudza wyobraźni tak bardzo jak starcia cywilizacji, a średniowiecze oferowało nam ogromną ilość, czy to za sprawą podbojów Arabów, czy zwłaszcza późniejszej próby odbicia zagartniętych przez Islam terenów - krucjat, wypraw krzyżowych.
Żaden bodaj konflikt średniowiecza nie wzbudza tylu emocji do tej pory, inne przy nim wydają się być zaledwie przepychanką, którą wszyscy sobie już dawno wybaczyli.
Interesując się tematyką wojen polsko-szwedzkich czy ogólnie dawnej Rzeczpospolitej, nie sposób przejść obojętnie obok Potopu.
Film to skomplikowany i ktory absolutnie arcydziełem nie jest, a którego wielu fragmentów sam do tej pory nie rozumiem, mimo tego że jestem historykiem...
A jednak, coś w nim jest takiego, że nie odpuszczam seansu, za każdym razem gdy jest okazja, przy czym wolę jednak skupiać się na wybranych scenach niż całości. Jedną z takich scen jest przemarsz masy polskiej jazdy obserwowany przez Kmicica/Babinicza i spółkę. To chyba najbardziej "dumny" minuty w całej filmowej trylogii, gdy dzięki żołnierskiej "mruczance" i na widok zastępów kawalerii przez człowieka ciary przechodzą.
W czasach gdy nie było jeszcze internetu ani Youtube'a ani ogólnie większego dostępu dostępu do świata informacji i rozrywki, każde nietuzinkowe wyróżniające się z tłumu "CUŚ" przykuwało uwagę i rozpalało umysły do tego stopnia, że człowiek potrafił czekać przez cały tydzien tylko po to by móc zobaczyć to "CUŚ" przez kilka minut, czasem nawet krócej, zachwycic się i... czekać na powtorkę za kolejny tydzień!
Jednym z takich "CUŚ", była czołówka programu "Morze" Marka Koszura, produkowanego przez szczeciński oddział TVP.
Dziś, gdy wszystko generalnie nudzi, a Youtube oferuje inkredybiliony materiałów, nie do pojęcia jest sytuacja jaka panowała gdy zbliżało się kolejne niedzielne popołudnie a tłumy polskich maluchów rzucały wszystkie zajęcia, byleby przez chwilę zobaczyć ten montaż pirackich filmów ze skoczną muzyką i zaliczyć OPAD SZCZENY.
Pewnym novum w Korsarzu będzie ŚCIEŻKA DŹWIĘKOWA powieści.
Jeśli więc nie przeszkadza Wam muzyka i nie preferujecie czytać w całkowitej ciszy, to lekturę cyklu będziecie mogli sobie urozmaicić słuchając soundtracku przygotowywanego właśnie przez kompozytora zza nie-tak-wielkiej wody. ;
Tymczasem, posłuchajcie jednego z kawałków przy którym pracowałem pisząc pierwszy tom. Z oczywistych względów nie jest możliwe by znalazł się na ścieżce, ale bardzo mi pomagał przy tworzeniu kilku szczególnie dynamicznych scen.
:)
Inspirację bowiem można czerpać wszędzie, nawet z czegoś tak teoretycznie niezwiązanego z XVII wiekiem i z Polską jak słynny "Wodny Świat".
Jeśli więc, tak jak i ja, zaliczacie się do sympatyków tej produkcji oraz filmów przygodowych z Kevinem Costnerem, możecie być pewni, że Korsarz Was nie zawiedzie i uświadczycie w nim pdoobnie dynamicznych wbijających w fotel scen, dziejących się tak na morzu, jak i na lądzie.
Postać o której na pewno nie raz w życiu słyszeliście i która na pewno wielu z Was intryguje, Nawet jeśli nigdy o nim nie czytaliście, musieliście spotkać się gdzieś kiedyś jakoś z jego tajemniczą osobą. Z jego zagadką...
A dlaczego tak jest? Dlaczego Was intryguje i dlaczego często się o nim słyszy, mimo, że był przecież tylko jednym z całej masy bestii w ludzkiej skórze żyjących na tej planecie?